Krowy i inne przeżuwacze rzeczywiście emitują metan w trakcie trawienia — powstaje on w ich żwaczu dzięki mikroorganizmom rozkładającym celulozę. Gaz ten jest następnie uwalniany głównie podczas odbijania. Co ciekawe, podobny mechanizm występuje u termitów, które dzięki symbiotycznym mikroorganizmom w jelitach potrafią trawić drewno.

Choć to hodowla bydła często wskazywana jest jako jedno z głównych źródeł emisji metanu związanych z działalnością człowieka, w naturze sytuacja jest bardziej złożona. Termity — małe, niepozorne owady żyjące w ogromnych koloniach — również produkują znaczące ilości tego gazu. Są jednym z największych naturalnych źródeł metanu, choć globalnie emisje pochodzące z hodowli bydła są obecnie wyższe.

To pokazuje, jak skomplikowany jest globalny obieg gazów cieplarnianych. Metan (CH₄) jest gazem cieplarnianym znacznie silniejszym niż dwutlenek węgla — w zależności od przyjętego okresu analizy może mieć od około 30 do nawet 80 razy większy wpływ na ocieplenie klimatu. Jednocześnie utrzymuje się w atmosferze krócej niż CO₂, co sprawia, że jego redukcja może przynieść stosunkowo szybkie efekty.

W naturze istnieje wiele źródeł emisji metanu — od bagien i mokradeł, przez oceany, aż po organizmy żywe, takie jak przeżuwacze i termity. Przez tysiące lat system ten pozostawał w równowadze, jednak działalność człowieka — szczególnie rolnictwo i wykorzystanie paliw kopalnych — zaczęła tę równowagę zaburzać, zwiększając ilość metanu w atmosferze.

Ciekawostką jest również to, że kopce termitów działają jak naturalne systemy wentylacyjne. Ich skomplikowana struktura reguluje temperaturę i przepływ gazów wewnątrz kolonii, co wpływa także na sposób uwalniania metanu. Z kolei naukowcy intensywnie badają mikroorganizmy żyjące w żwaczu krów, szukając sposobów na ograniczenie emisji — między innymi poprzez zmiany w diecie czy specjalne dodatki paszowe.

To wszystko pokazuje, że aby skutecznie przeciwdziałać zmianom klimatu, trzeba rozumieć zarówno naturalne procesy, jak i wpływ człowieka na ich równowagę.